środa, 21 listopada 2012

Dan Simmons – „Drood”




Tytuł: „Drood”
Autor: Dan Simmons
Wydawnictwo: MAG
Liczba stron: 832
Rok wydania: 2012
ISBN: 978-83-7480-268-0
Cena: 69,00 zł
Dostępna też: Księgarnia Gandalf





„Co zgubiło geniusza i dobrego człeka? Jakiś demon mu szepnął: „Wilkie! Misja czeka!”.” – A.C. Swinburne

Coraz więcej nauki i coraz mniej czasu na czytanie – rok akademicki zaczyna już dawać człowiekowi w kość. Na szczęście (i nieszczęście zarazem) codziennie dojeżdżam na uczelnię około 4 - 6 godzin. Chociaż przyznam się szczerze, że czasami jestem tak padnięta, że zamiast czytać w pociągu i autobusie, po prostu śpię. Jednak prawda jest jedna – dobra książka nie pozwoli czytelnikowi zasnąć, bez względu na to jak bardzo będzie zmęczony. Dziś przedstawię wam właśnie taką pozycję.

Kiedy rozpakowałam przesyłkę i spojrzałam po raz pierwszy na „klocek” jakim była powieść Dana Simmonsa, uśmiech zawitał na mojej twarzy. Dobrze wiedziałam, że kilka kolejnych wieczorów spędzę w doborowym towarzystwie. Już samo nazwisko autora owiane jest dobrą opinią, a dodając do tego nazwisko pisarza, o którym jest powieść wydaje się, że krytyka nie powinna nigdy skalać oblicza tej powieści.

Akcja książki rozpoczyna się 9 czerwca 1865 roku, w dniu, który równie dobrze mógłby być końcem, a nie początkiem serii tajemniczych zdarzeń. Charles Dickens przeżył katastrofę kolejową, która odcisnęła piętno na jego duszy. Spotkanie, które towarzyszyło temu tragicznemu wydarzeniu, było motorem wszelkich późniejszych działań Dickensa. Pisarz zaczął prowadzi prywatne śledztwo, aby dowiedzieć się kim jest tajemnicza postać przedstawiająca się jako Pan Drood. Narratorem powieści jest przyjaciel i współpracownik Charlesa Dickensa - Wilkie Collins. Postanawia on przedstawić ostatnie lata życia pisarza (od chwili katastrofy kolejowej, aż do jego śmierci). Podkreśla jak wielkie zmiany zaszły w osobowości autora. Książka ukazuje mroczny obraz XIX-wiecznego Londynu.

Czy Dickens oszalał? Kim był tajemniczy Pan Drood?

Powieść Dana Simmonsa wywołała na mnie ogromne wrażenie. Od dawna dobrze wiedziałam, że autor ten tworzy naprawdę genialne dzieła, ale to właśnie „Drood” pozwolił mi przypieczętować moją opinię na temat tego pisarza. Simmons mistrzowsko połączył rzeczywiste zdarzenia z życia Dickensa ze swoją bardzo ciekawą wizją. Poruszył tematykę, która każdego fana, wszystkim znanego pisarza, intryguje najbardziej… Bohatera ostatniej, nigdy niedokończonej książki Charlesa Dickensa – „Tajemnicy Edwina Drooda”.

Serdecznie polecam nie tylko fanom autora „Opowieści wigilijnej”, ale i każdemu kto ma ochotę na naprawdę dobrą powieść. :)



* Okładka pochodzi ze strony:http://www.mag.com.pl/ksiazka-1123--0-0-Drood.html
Cytat pochodzi z książki: „Drood”



Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu MAG :)



..........................................
Co sądzicie o nowej szacie graficznej bloga? :))

34 komentarze:

  1. O, jaka zmiana na blogu;) Zrobiło się trochę mrocznie, ale mi się podoba;) A nagłówek...bardzo klimatyczny.
    Co do książki - zaintrygowałaś mnie. Nie jestem miłośniczką Charlesa Dickensa - ale to wynika raczej z faktu, że po prostu nie czytam jego powieści, niż z tego że nie podoba mi się jego twórczość. Za to "Drooda" chętnie bym przeczytała. Lubię tego typu tajemnicze opowieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że się podoba. ;)
      "Drooda" bardzo polecam!

      Usuń
  2. nie znam twórczości pisarza być może kiedyś się skusze - okładka książki mnie trochę zraża - nie lubię takich :) bardzo fajny wygląd lubię mroczne klimaty, po świętach sama myślę przyciemnić tło :P pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. ;) Już od jakiegoś czasu planowałam zmianę szaty graficznej ale jakoś nie mogłam się za to zabrać. ^^

      Usuń
  3. Na dobre powieści zawszę chętna, przekonałaś mnie, gdyby nie Twoja recka pewnie nie przegapiłabym dobrą książkę- dzięki

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam tą książkę w planach już od dawna ale jakoś nie mogę jej nigdzie dorwać.Co do bloga to wygląda bardzo fajnie.
    Również dodałam:) Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szukaj, szukaj! Warto. ;D
      Dzięki. ;)

      Usuń
  5. Dojeżdżasz 4-6 godzin i to codziennie? O której Ty wstajesz? ;) Ja jeździłam pół godziny pociągiem i czasami w drodze powrotnej miałam dosyć po całym dniu.
    Co do książki, to już wcześniej zwróciłam na nią uwagę. Bardzo lubię XIX wiek w literaturze.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmm czasami nawet o 4 rano. ;D W gruncie rzeczy w tym semestrze mam tylko 3 dni zajęć (jeden plus^^).

      Usuń
  6. No muszę przyznać, że zrobiło się u Ciebie niesamowicie klimatycznie;) Książkę czytałam i mogę potwierdzić, że robi piorunujące wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie no, ja bym nie dała rady wstawać o 4 ;p cieżko by mi było wdrożyć się w taki rytm dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Haha ;D podobno człowiek może się przyzwyczaić do wszystkiego.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapowiada się ciekawa powieść:)
    Naprawdę dojeżdżasz tyle czasu na uczelnię?:o Podziwiam! Mnie pół godziny wykańcza:p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo ;D bardzo dużo czasu. Najpierw autobus, potem pociąg a najgorsze są luki między nimi, gdy trzeba czekać i marznąc. ;/

      Usuń
  10. Zainteresowałaś mnie tą książką ;) Będę szukać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. + bardzo pozytywne zmiany na blogu! :)

      Usuń
    2. Bardzo polecam i bardzo dziękuję! ;D Starałam sie stworzyć coś wyjątkowego. ;)

      Usuń
  11. Bardzo, bardzo, bardzo chcę przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  12. O matko dojeżdzasz tyle godzin na uczelnię?! Ja też dojeżdzałam ale tylko 1,5 godziny a i to było męczące. Zresztą mając często zajęcia od 8 do 18 czy nawet 20 gdybym jeszcze miała tyle dojeżdzać to mogłabym równie dobrze spać na uczelni ;P
    A "Drood" to książka, którą muszę mieć ale wykorzystałam już ostatnie fundusze przeznaczone na książki i chyba poczekam aż ktoś mi sprezentuje na gwiazdkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Żeby nie było ;D może źle to ujęłam w słowa to 4-6 godzin to razem w obie strony ;D Ale nie jest tak strasznie, to już 5 rok ;D przyzwyczaiłam się. ^^ Nawet do maleńkich busów, w których muszę się schylać bo mam 185 wzrostu a sufit jest niżej ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, ja kompletnie nie myślę, mamy remanent w pracy i jest tyle liczenia, że teraz już przestałam liczyć a przecież gdyby to było w jedną stronę to samo dojeżdzanie zajęłoby cały dzień :D

      Usuń
    2. Oj biedaku, remanent to istna katorga. Nic Ci się nie dziwię. :))

      Usuń
  14. Oj współczuję ci, że tyle godzin dojeżdżasz. Bardzo fajny wygląd bloga, tak klimatycznie. Ciekawa ta książka, dość gruba ;), jeśli kiedyś się na nią natknę, pewnie po nią sięgnę :) Obserwuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się ciesze, że wygląd się podoba. ;))
      Książkę serdecznie polecam!

      Usuń
  15. Trochę się tu pozmieniało, podoba mi się ;D
    A co do książki, to może za jakiś czas. W tej chwili nie mam za bardzo kiedy czytać, zwłaszcza tak długich książek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że się podoba! ;D
      No tak książka bądź co bądź zabiera paręnaście godzin. ;)

      Usuń
  16. Twój dojazd na uczelnię zrobił na mnie ogromne wrażenie. Podziwiam i współczuję. Sama byłam dojeżdżająca, ale trwało to trochę krócej. Zawsze zazdrościłam tym, którzy mieszkali blisko uczelni. Mieli więcej czasu na spanie. A że ja jestem śpiochem, to zazdrościłam im tego strasznie :)

    Szata graficzna podoba mi się, szczególnie kolorystyka :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Czasami można poznać ciekawych ludzi podczas takiego dojazdu. ;D
    Bardzo sie cieszę, że się podoba! ;

    OdpowiedzUsuń
  18. Podczas każdej wizyty w bibliotece spoglądam na ten tytuł, jednak za każdym razem rezygnuję z wypożyczenia. Może za sprawą "Wydrążonego człowieka" Simmonsa, którego miałam okazję przeczytać parę lat temu. Była to bardzo ciekawa lektura, jednak nie przypadła mi ona do gustu na tyle, by sięgać po kolejne powieści tego autora. Ale po Twojej recenzji może się przełamię i jednak sięgnę po nią. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń